Nie gubić melodii, tonacji i rytmu…

W ubiegły weekend (9-10 X) papież Franciszek zainaugurował w Watykanie kolejny Synod Biskupów, ale mający się odbywać tym razem w innym stylu niż synody dotychczasowe. Synod to po grecku wspólna droga. Dotąd na synodach gromadzili się co kilka lat zasadniczo wytypowani biskupi ze świata, którym ewentualnie towarzyszyli inni wierni jako doradcy czy eksperci. Teraz natomiast papież Franciszek chce, aby tego typu spotkanie watykańskie w 2023 roku zostało poprzedzone fazą lokalną (diecezjalną) i fazą kontynentalną.

Ta pierwsza rusza w najbliższą niedzielę (17 X) i ma potrwać do kwietnia następnego roku, a jej zewnętrznym (i tylko zewnętrznym!) świadectwem będzie napisany dokument, który nie może przekroczyć 10 stronic (każda Diecezja ma tyle napisać). Temat Synodu jest prosty: o synodalności. Dla jasności proponuję mówić prościej: o podmiotowości w Kościele. Chodzi o to, że każdy chrześcijanin, od najmniejszego do największego, należy na bazie chrztu świętego do wspólnoty Kościoła, i z tej dokładnie racji (w mocy Ducha Świętego, którego otrzymał) dzierży również odpowiedzialność za losy Kościoła.

W strukturach świeckich kluczowa pozostaje demokratyczna większość, natomiast w Kościele rację ma Duch Święty, i dlatego cały problem polega na tym, by wspólnota rozeznała Jego inspirację. Szuka się zatem jak największej zgodności chrześcijan otwartych na działanie Ducha Świętego. Użyję innej metafory: chodzi o to, by Kościół nieustannie wkomponowywał się jak najdokładniej w melodię, tonację i rytm Ducha Świętego. By w życiu Kościoła nie było żadnego fałszu…

Biskupi polscy zdążyli już napisać list pasterski, który duszpasterze mogą i powinni wykorzystać w homiliach najbliżej niedzieli. List całkiem, całkiem niezły. Przytoczę tylko dwa fragmenty, które przybierają formę rachunku sumienia (proszę pamiętać, że Autorem tekstu jest cały Episkopat Polski, a zatem także obydwaj Biskupi z Łomży). Pierwszy fragment to następujące pytania retoryczne: „Jak często spotykamy się, by wspólnie szukać woli Bożej, a gdy już do takiego spotkania dojdzie, to na ile potrafimy cierpliwie słuchać siebie nawzajem, szanując zdanie drugiego? Ile jest w nas odwagi, żeby wypowiadać to, co w sercu rozpoznajemy jako możliwy głos Ducha Świętego? Czy nasze wspólnoty dają nam poczucie bezpieczeństwa, gdy próbujemy wypowiedzieć sprawy trudne?”.

Wow! Biskupi proszą o odwagę w wypowiadaniu myśli i gwarantują wszystkim bezpieczeństwo we wspólnocie. To teraz drugi fragment: „Czy z naszej rozmowy o Kościele nie wykluczamy tych, których głos łatwo zignorować, bo są z jakiegoś powodu słabsi, zmarginalizowani i mniej obecni w głównym nurcie życia Kościoła? Synodalne podejście musi zachowywać wrażliwość na włączenie do rozmowy wszystkich, nie wiadomo bowiem, przez kogo Duch Święty zechce przemówić. On wieje kędy chce (por. J 3,8) i kogokolwiek może wybrać jako swoje narzędzie. Wykluczenie kogoś ze wspólnotowego rozeznania może więc oznaczać pozbawienie się możliwości rozpoznania woli Bożej”. Teraz to już naprawdę potrójne Wow!

Diecezja Łomżyńska już zareagowała na ten Synod, a tę reakcję najlepiej chyba można nazwać „nerwowością pozytywną”. Pozytywną, bo, po pierwsze, List Episkopatu pojawił się już w mediach diecezjalnych; po drugie, na stronie internetowej Kurii zamieszczono zaproszenie na spotkanie Diecezjalnej Rady Duszpasterskiej (DRD; wyznaczone na 6 listopada) w tej sprawie; i po trzecie, że nie rozpoczęto Synodu od zwołania Rady Kapłańskiej (sami kapłani), ale właśnie DRD, która w kończącej się kadencji składa się z 32 księży, 3 sióstr zakonnych i 30 świeckich (włącznie z jednym z Zastępców Prezydenta Łomży!). Nerwowością jest treść tego zaproszenia, czyli jego jakby stworzenie „na kolanie”. Otóż, modlitwa w ciszy została zaplanowana w „kościele przyseminaryjnym pw. Nawiedzenia NMP” (ten kościół jest pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP), a do modlitwy przydałoby się wprowadzenie. Prelekcja jeszcze nie ma nazwiska Prelegenta, bo pewnie dopiero się go szuka, a zatem istnieje obawa, że będzie to ktoś „z łapanki”. A cała istota zaproszenia wyrażona jest nieco „koślawo” w następujących słowach: „Oczekując obecności na spotkaniu Rady, proszę o zapoznanie się z dokumentem synodalnym Vademecum o synodalności oraz do przygotowania kilkuminutowego przedłożenia do dyskusji. Powinno ono zawierać propozycje związane z Synodem oraz ocenę tematów, które omawiano na spotkaniu Rady oraz wytyczenia tematyki pracy dla DRD kolejnej kadencji”. Zaproszenie podpisał Sekretarz, będący jednocześnie Wikariuszem Biskupim ds. Duszpasterstwa Ogólnego.

Dla kontrastu: papież Franciszek w ubiegłą niedzielę przestrzegał przed trzema pokusami na synodzie: fasadowością (formalizmem), abstrakcyjnością i bezczynnością. Kolejne miesiące (do kwietnia) pokażą, na ile Diecezja Łomżyńska pozostaje eklezjalnie wydolna i odporna, by w te pokusy nie wpaść. Czy więc lokalnie uchwycimy melodię, tonację i rytm Ducha Świętego? 

A czy Szanowni Czytelnicy niniejszego bloga chcą zgłosić coś konkretnego w odniesieniu do upodmiotowienia wiernych w Kościele Łomżyńskim? Szczęść Boże.

Komentarze

  1. Oczekuje przeprosin Biskupa. Przez niego nie chodzę jak dawniej do Kościoła, nie ufam jak dawniej, nie wierzę jak dawniej.
    To jest straszne, że Biskup w całej okazałości jest bliżej Boga formalnie, a moja osoba została wykluczona w przykrych okolicznościach z Kościoła. Złamało to mnie i moich bliskich, więc szkód jest więcej. Słyszę nie wszyscy są tacy, Kościół to nie księża.
    To nie jest prawdą, nie da się powrócić z tych czeluści jakich się doświadczylo lekka i sucha stopa na łany niebieskie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty - wszystkie okresy

Łomża pożegnała ks. biskupa Stanisława Stefanka…

Bal charytatywny z przykrą „atrakcją”…

Nie oszukujmy się i powiedzmy wprost, wakat na tym stanowisku może przynieść tylko pozorne oszczędności…

Apel do prezydenta Mariusza Chrzanowskiego i samorządu…

Prawda nas wyzwoli, kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw…