Czy znajdzie się alternatywa…
Majstrowanie obecnie rządzących przy ordynacji wyborczej może skutkować przesunięciem wyborów do samorządu. Trudno na dzisiaj jednoznacznie określić, kiedy będą one miały miejsce. Nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z sytuacją, która znacznie wcześniej wymusza spekulacje w formie nieformalnych przymiarek, kto ewentualnie pokusi się o walkę i stanie do wyborów na najważniejszą funkcję w Łomży, by zasiąść w prezydenckim fotelu na kolejną kadencję.
Wybory za niecałe półtorej roku, a może za blisko dwa. Nikt tego dzisiaj nie wie. Nieoficjalnie kampania trwa, trudno tego nie zauważyć. Nie da się ukryć, że główni aktorzy intensywnie pracują na wyborcze głosy. O tym dyskutuje się od wielu miesięcy. Puszczona w miasto plotka, jakoby Mariusz Chrzanowski miał zrezygnować z kandydowania jest informacją dla naiwnych. Nie oszukujmy się, Mariusz Chrzanowski – pomimo nasilającej się krytyki sposobu jego rządzenia – jest w sytuacji komfortowej, jego pomocnicy podobnie. Zawsze urzędujący włodarz miasta ma przewagę nad swoimi potencjalnymi kontrkandydatami. Do wyborów rządzi, więc decyduje i ma możliwości w różnej formie wspierać środowiska, których przedstawiciele udadzą się do lokali wyborczych, by zdecydować o przyszłości miasta. Mariusz Chrzanowski, z racji pełnienia funkcji prezydenta drugą kadencję, dysponuje rozbudowanym zapleczem. To zasadnicza przewaga nad konkurentami. Z wiedzy, jaką nie trudno posiąść, wiadomo, że w poszczególnych środowiskach Mariusz Chrzanowski traci systematycznie punkty. Ale nie znaczy, że traci siłę jako elekt.
Trzeba pamiętać, że wysoki wynik Mariusza Chrzanowskiego w ostatnich wyborach w pierwszej turze był wypadkową konfliktu w PiS i błędnym doborze kandydata tego ugrupowania. Natomiast świetny wynik w drugiej turze, o czym oficjalnie nie powiedziano, był silnie wsparty elektoratem Platformy Obywatelskiej plus znaczną częścią Prawa i Sprawiedliwości. Śmiało można wysunąć tezę, że jeśli frekwencja wyborcza utrzymałaby się w nadchodzących wyborach na poziomie tej z 2018 roku, Mariusz Chrzanowski przy obecnej konfiguracji społeczno-politycznej w Łomży nie będzie mógł spać spokojnie, gdyż w pierwszej turze może nie, ale w drugiej jego szansa na sukces może napotkać na poważne problemy.
Podsumujmy. Zarówno lokalni analitycy, jak i sam Mariusz Chrzanowski mają pełną świadomość, że na dziś – mimo wszystko – urzędujący prezydent jest faworytem najbliższych wyborów. Jednakże skomasowanie plusów i minusów w całość, niekoniecznie stawia Mariusza Chrzanowskiego na pozycji kandydata nie do pokonania. Czy na pewno ten tok rozumowania nie nosi wad?
Środowiska w mieście coraz głośniej mówią o potrzebie zmiany człowieka na fotelu prezydenta, mają poważny dylemat. Znalezienie alternatywy w postaci kontrkandydata dla tak „okopanego” przeciwnika, jak Mariusz Chrzanowski, nie jest zadaniem prostym. Z wielu powodów. Jeśli te środowiska rzeczywiście nie tylko myślą, ale konkretnie chcą doprowadzić do zmiany prezydenta, muszą szukać porozumień wypełnionych po brzegi kompromisami, z jakimi do tej pory nie mieliśmy w mieście do czynienia. Takie rozwiązanie ma zasadniczą zaletę – pozwoli być może, a nawet powinno, zdecydowanie zaważyć na maksymalnym wzroście frekwencji w odniesieniu do 2018 roku. Do zagospodarowania jest bowiem niemal dwie trzecie osób uprawnionych do głosowania. To ogromny potencjał, którego przy obecnej wiedzy wyborców Mariusz Chrzanowski nie jest w stanie pozyskać, jego kontrkandydat jak najbardziej. Jest to jeden z kluczowych warunków do stawienia czoła mocno „okopanemu” przeciwnikowi, działającemu z pozycji siły piastującego władzę. Oczywiście trzeba spełnić dużo więcej warunków pomniejszych, ale dwa z nich są fundamentalne. Jeden został powyżej omówiony.
Drugim z nich jest znalezienie kandydata, który już teraz i na okres kampanii wyborczej oraz na sam dzień wyborów wyposażony byłby w silniejsze atuty niż urzędujący obecnie w ratuszu. Potrzeba kandydata posiadającego już teraz zaplecze społeczno-polityczne, posłuch, szacunek i poparcie w środowiskach miejskich, będącym gwarantem racjonalnego rozwoju miasta a nie tworzeniem sztucznego sukcesu na koszt mieszkańców, czyli mającego szacunek do pieniędzy publicznych, a także mogącego zyskać akceptację znacznej części urzędników i osób robiących w oświacie. Posiadanie tego ostatniego atutu ma niezwykłe znaczenie, bowiem posiadają oni spore przełożenie na osoby, które wyborów nie opuszczają. Wymienieni patrzą również podczas wskazywania swojego kandydata na własne bezpieczeństwo, robią rachunek strat i zysków. Innej możliwości pokonania urzędującego włodarza miasta w tak szczelnym łomżyńskim środowisku nie ma. Każdy inny wariant i przymierzanie kandydatów bez tych walorów z góry skazane jest na porażkę.
Aż trudno sobie wyobrazić, jak będzie kierowane miasto przez kolejne pięć lat, kiedy najbliższe wybory wygra po raz trzeci „kolos na glinianych nogach”, który wcześniej świetnie rokował. Nie ukrywam, że też dałem się swego czasu usidlić oczekiwaniom. Narcyz może się nadąć i dmuchnąć niczym tsunami, ze skutkiem trudnym do przewidzenia.
Kto posiada walory, dające potencjalny sukces w postaci zmiany osoby na fotelu prezydenta? Odpowiedź jest łatwa, i trudna zarazem. W ocenie naszego zespołu są w mieście dwie takie osoby. Ich nazwiska przemilczymy, by nie robić im niedźwiedziej przysługi. Poza tym nie mamy wiedzy, czy któraś z tych dwóch osób w ogóle nosi się z zamiarem kandydowania na tę najważniejszą funkcję w mieście. Ale jeśli ma, a środowiska chcą zmiany, to nie ma na co czekać. Wyborca nie lubi kandydatów wyciąganych „za pięć dwunasta z kapelusza”. Wyborca chce wiedzieć, by obejrzeć, poczuć i dotknąć. Upływający czas działa obecnie w dużej mierze na korzyść Mariusza Chrzanowskiego. Pozdrawiam Czytelników.
PS. Powyższe przemyślenia mogą się rozsypać, jak domek z kart, kiedy okaże się, że prezydent Mariusz Chrzanowski wystartuje do parlamentu i weźmie mandat. Takie prawdopodobieństwo również istnieje. Wówczas trzeba będzie rozpisać nowy scenariusz, choć będzie wymagał jedynie drobnych – raczej kosmetycznych – poprawek.
Wybory za niecałe półtorej roku, a może za blisko dwa. Nikt tego dzisiaj nie wie. Nieoficjalnie kampania trwa, trudno tego nie zauważyć. Nie da się ukryć, że główni aktorzy intensywnie pracują na wyborcze głosy. O tym dyskutuje się od wielu miesięcy. Puszczona w miasto plotka, jakoby Mariusz Chrzanowski miał zrezygnować z kandydowania jest informacją dla naiwnych. Nie oszukujmy się, Mariusz Chrzanowski – pomimo nasilającej się krytyki sposobu jego rządzenia – jest w sytuacji komfortowej, jego pomocnicy podobnie. Zawsze urzędujący włodarz miasta ma przewagę nad swoimi potencjalnymi kontrkandydatami. Do wyborów rządzi, więc decyduje i ma możliwości w różnej formie wspierać środowiska, których przedstawiciele udadzą się do lokali wyborczych, by zdecydować o przyszłości miasta. Mariusz Chrzanowski, z racji pełnienia funkcji prezydenta drugą kadencję, dysponuje rozbudowanym zapleczem. To zasadnicza przewaga nad konkurentami. Z wiedzy, jaką nie trudno posiąść, wiadomo, że w poszczególnych środowiskach Mariusz Chrzanowski traci systematycznie punkty. Ale nie znaczy, że traci siłę jako elekt.
Trzeba pamiętać, że wysoki wynik Mariusza Chrzanowskiego w ostatnich wyborach w pierwszej turze był wypadkową konfliktu w PiS i błędnym doborze kandydata tego ugrupowania. Natomiast świetny wynik w drugiej turze, o czym oficjalnie nie powiedziano, był silnie wsparty elektoratem Platformy Obywatelskiej plus znaczną częścią Prawa i Sprawiedliwości. Śmiało można wysunąć tezę, że jeśli frekwencja wyborcza utrzymałaby się w nadchodzących wyborach na poziomie tej z 2018 roku, Mariusz Chrzanowski przy obecnej konfiguracji społeczno-politycznej w Łomży nie będzie mógł spać spokojnie, gdyż w pierwszej turze może nie, ale w drugiej jego szansa na sukces może napotkać na poważne problemy.
Podsumujmy. Zarówno lokalni analitycy, jak i sam Mariusz Chrzanowski mają pełną świadomość, że na dziś – mimo wszystko – urzędujący prezydent jest faworytem najbliższych wyborów. Jednakże skomasowanie plusów i minusów w całość, niekoniecznie stawia Mariusza Chrzanowskiego na pozycji kandydata nie do pokonania. Czy na pewno ten tok rozumowania nie nosi wad?
Środowiska w mieście coraz głośniej mówią o potrzebie zmiany człowieka na fotelu prezydenta, mają poważny dylemat. Znalezienie alternatywy w postaci kontrkandydata dla tak „okopanego” przeciwnika, jak Mariusz Chrzanowski, nie jest zadaniem prostym. Z wielu powodów. Jeśli te środowiska rzeczywiście nie tylko myślą, ale konkretnie chcą doprowadzić do zmiany prezydenta, muszą szukać porozumień wypełnionych po brzegi kompromisami, z jakimi do tej pory nie mieliśmy w mieście do czynienia. Takie rozwiązanie ma zasadniczą zaletę – pozwoli być może, a nawet powinno, zdecydowanie zaważyć na maksymalnym wzroście frekwencji w odniesieniu do 2018 roku. Do zagospodarowania jest bowiem niemal dwie trzecie osób uprawnionych do głosowania. To ogromny potencjał, którego przy obecnej wiedzy wyborców Mariusz Chrzanowski nie jest w stanie pozyskać, jego kontrkandydat jak najbardziej. Jest to jeden z kluczowych warunków do stawienia czoła mocno „okopanemu” przeciwnikowi, działającemu z pozycji siły piastującego władzę. Oczywiście trzeba spełnić dużo więcej warunków pomniejszych, ale dwa z nich są fundamentalne. Jeden został powyżej omówiony.
Drugim z nich jest znalezienie kandydata, który już teraz i na okres kampanii wyborczej oraz na sam dzień wyborów wyposażony byłby w silniejsze atuty niż urzędujący obecnie w ratuszu. Potrzeba kandydata posiadającego już teraz zaplecze społeczno-polityczne, posłuch, szacunek i poparcie w środowiskach miejskich, będącym gwarantem racjonalnego rozwoju miasta a nie tworzeniem sztucznego sukcesu na koszt mieszkańców, czyli mającego szacunek do pieniędzy publicznych, a także mogącego zyskać akceptację znacznej części urzędników i osób robiących w oświacie. Posiadanie tego ostatniego atutu ma niezwykłe znaczenie, bowiem posiadają oni spore przełożenie na osoby, które wyborów nie opuszczają. Wymienieni patrzą również podczas wskazywania swojego kandydata na własne bezpieczeństwo, robią rachunek strat i zysków. Innej możliwości pokonania urzędującego włodarza miasta w tak szczelnym łomżyńskim środowisku nie ma. Każdy inny wariant i przymierzanie kandydatów bez tych walorów z góry skazane jest na porażkę.
Aż trudno sobie wyobrazić, jak będzie kierowane miasto przez kolejne pięć lat, kiedy najbliższe wybory wygra po raz trzeci „kolos na glinianych nogach”, który wcześniej świetnie rokował. Nie ukrywam, że też dałem się swego czasu usidlić oczekiwaniom. Narcyz może się nadąć i dmuchnąć niczym tsunami, ze skutkiem trudnym do przewidzenia.
Kto posiada walory, dające potencjalny sukces w postaci zmiany osoby na fotelu prezydenta? Odpowiedź jest łatwa, i trudna zarazem. W ocenie naszego zespołu są w mieście dwie takie osoby. Ich nazwiska przemilczymy, by nie robić im niedźwiedziej przysługi. Poza tym nie mamy wiedzy, czy któraś z tych dwóch osób w ogóle nosi się z zamiarem kandydowania na tę najważniejszą funkcję w mieście. Ale jeśli ma, a środowiska chcą zmiany, to nie ma na co czekać. Wyborca nie lubi kandydatów wyciąganych „za pięć dwunasta z kapelusza”. Wyborca chce wiedzieć, by obejrzeć, poczuć i dotknąć. Upływający czas działa obecnie w dużej mierze na korzyść Mariusza Chrzanowskiego. Pozdrawiam Czytelników.
PS. Powyższe przemyślenia mogą się rozsypać, jak domek z kart, kiedy okaże się, że prezydent Mariusz Chrzanowski wystartuje do parlamentu i weźmie mandat. Takie prawdopodobieństwo również istnieje. Wówczas trzeba będzie rozpisać nowy scenariusz, choć będzie wymagał jedynie drobnych – raczej kosmetycznych – poprawek.

to trudna funkcja ,więc raczej za dużo chętnych nie będzie.Na sesji to każdy się mądrzy,ale jak przyszloby do podejmowania decyzji to by nie wiedzieli co robic.Przyciski łatwo wciskać,jak cały klub
OdpowiedzUsuńTo funcja pod tytułem „współczuje ci”.
UsuńJeżeli chcesz zostać Prezydentem, najczęściej usłyszysz te słowa, to wynika z badań przeprowadzonych na jednym z uniwersytetów w stanach.
Jak ktoś ma jeszcze wątpliwości i myśli ze to amerykański sen, niech szybko się obudzi. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, ludzie wiedza jak wychować dzieci innych, jak liczyć pieniądze sąsiada. Jesteśmy specjalistami we wszystkim, tylko nie w swoim życiu. Podobnie jest i tu, Radni wiedza wszystko, jak zrobić to i tamto, a jakby przyszło się zamienić na role ? „Ciemność, widzę ciemność”.
platforma się w Lomży nie liczyła ,więc jakby prezydent wystartował z Pis-u to by jeszcze większą przewagę by uzyskał,niz podczas ostatnich wyborów ....glosy prawicy oraz glosu urzędującego kontra glodu platformy i lewicy tzn.ponad 80 proc wygrana
OdpowiedzUsuńmyślę,ze stypa wystartuje na prezydenta a on do sejmu
OdpowiedzUsuńNie zrobi tego ludziom, którzy mu pomagają w pozyskiwaniu funduszy dla Łomży. Chrzanowski tak ma i za to go najbardziej cenie. Gdy w tym czasie kolega z rady potrafi wyknuc plan by koleżankę z rady wysadzić z krzesła aby dla niego było miękko i wygodnie. Takie czasy i tak różni ludzie.
Usuńna pewno nie piotrus...juz wolę stypę
OdpowiedzUsuńMam nadzieje ze to plotki i nasz Prezydent wystartuje. Byłaby to wielka szkoda dla Łomży gdyby okazało się ze jednak nie.
OdpowiedzUsuńNa przestrzeni lat widzę zmianę w Łomży, z kim nie rozmawiam to ludzie są zadowoleni z naszego Prezydenta. Niech mu nadal Bóg Błogosławi.
Oj w PiS będzie walka o stołek, nowy zarząd i zarząd na sadowej, podobnie jak w PO już iskry lecą, lokalni i Białystok już dzielą. Będziemy świadkami wewnętrznych przepychanek partyjnych szczególnie w PO, Pis będzie miał łatwiej, wie czego już nie robić po ostatniej fatalnej i kompromitującej kampanii.
OdpowiedzUsuńPO już się rzuca jak szczerbaty na suchary.
UsuńRadni zaczęli kampanie, tylko kandydatów coś za dużo, a jeszcze przygarnęli jednego sobie na głowę.
PiS może mieć bardzo silnego kandydata, który w ostatnich latach dojrzał, tj. MO. Podaję inicjały, bo nie chcę zapeszyć.
OdpowiedzUsuńPan Olbrys ma już swoje lata, być Marszałkiem a potem zostać Prezydentem to nie jest bycie piętro wyżej, ale niżej. Do tego pojawia się konflikt pod tytułem żona dyrektorem szkoly, pomimo tego iż bardzo dobrze sprawuje swoją prace, będzie to dziwna sytuacja.
UsuńPiS ma swojego kandydata z sadowej, będzie na pewno ta kandydatura forsowana wzorem poprzednich wyborów.
Jest vice, a to na pewno piętro nizej a nie wyzej jak sam marszalek
UsuńPiotr i Artur
OdpowiedzUsuńMyslę,że sadowa postawi na kowalewskiego lub kurkowską .Pani Zosia jako kandtdatka to bylby news?
UsuńKandydatem można chcec byc ,jeszcze ludzie muszą wybrac...mareczek dobry chlop nie będzie chciał startowac,latwiej w posly isc
UsuńGdyby Sadowa wykonywała jakieś ruchy, to by oznaczało, że niczego się nie nauczyła, A kandydat przegra. Myślę, że nominacja Gwiazdowskiego na szefa struktur pis jest po to, by nie dać się wprowadzać w maliny. Sadowa będzie stać z boku. To słabe autorytety.
UsuńTo może Marek na Marszałka ? Patrząc na to wszystko w Łomży pewnie nie chciałby się użerać z takimi radnymi.
UsuńŁatwiej być posłem, żadna odpowiedzialność po pierwsze, za nic nie odpowiadasz i zarobki masz lepsze do tego. Nic tylko posłem być.
UsuńPopatrzcie na Kolakowskiego.
Nie Piotr i Artur ale Piotr albo Artur oj tłoczno już się robi w KO i już nie podoba się kolegom ze dzieła skore na niedźwiedziu a co z wieloletnimi działaczami ? Zostaną niedługo z niczym ?
UsuńPrzekonają się na własnej skórze o tym jak PO idzie po władze i kim się obstawia.
Ja stawiam na Jana
OdpowiedzUsuńSadowa ma swojego niedoszłego księdza. Będą lansować go za wszelka cenę, czy tu, czy gdzie indziej, bo tracą wpływy w mieście, a szczególnie ich boli ze stracili wpływ na prezydenta.
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuń„Recytować! Podczas delirium, Nie wiem już, co mówię, i co robię! A jednak jest to konieczne ... starać się! Bah! Czy jesteś człowiekiem? Jesteś klaun! Załóż swój kostium i puder na twarz. Panowie płacą i chcą się śmiać. A jeśli Harlequin ukradłby twoją Columbina, Śmiej się, klaunie, i wszyscy będą klaskać! Zmień swój strach i łzy w żart, Twój ból i szloch w uśmiechniętą buzię - Ach!”
Ja też stawiam na Jana
OdpowiedzUsuńchyba z Czarnolasu :-))
UsuńCo ma sprzęt po kolana
UsuńWybierzmy kogoś nowego nie związanego z polityką na przykład panią Krynicka
OdpowiedzUsuńPan kruk tez nie związany z polityka mhm
OdpowiedzUsuńA co z lutkiem ostatnio o nim cicho?
OdpowiedzUsuńLudzie naprawdę bierzecie pod uwagę kandydatury obecnych radnych i prezydentów???
OdpowiedzUsuńLudzi skompromitowanych i nieudolnych. Przecież już wiecie na co ich stać. Może sprawdźmy na co stać nowych kandydatów i nie głosujmy na koty wypasione za nasze pieniądze. Chcecie dalej oglądać te tępe gęby?
Ciemny łomżyński lud wybierze ponownie tych samych pajacow, którzy będą go dymac przez całą następną kadencję.
OdpowiedzUsuńAmen
Usuń